Kropelka w darze

August 16th, 2002

Okres wakacji charakteryzuje się zwiększonym zapotrzebowaniem na krew, co spowodowane jest rosnącą w tym czasie liczbą wypadków. Pielgrzymka Jana Pawła II do ojczyzny stanowi doskonały moment do refleksji i pomocy innym. Dlatego też w dniach 2-19 sierpnia Polski Czerwony Krzyż organizuje ogólnopolską akcję “Pielgrzymkowa Kropelka Krwi PCK”, której celem jest popularyzowanie honorowego oddawania krwi. Zarząd Okręgowy w Bydgoszczy wraz z klubami Honorowych Dawców Krwi zapraszają wszystkich zainteresowanych akcją do Regionalnego Centrum Krwiodawstwa w Bydgoszczy przy ul. Markwarta 8 19 sierpnia w godz. 7.00-14.00.

Autor artykułu: .

Działkowe porządki

August 16th, 2002

W bydgoskich ogrodach działkowych z dnia na dzień robi coraz ładniej. Trwa akcja oczyszczania działek z niepotrzebnych odpadków, zorganizowana przez Wydział Utrzymania Miasta. W czasie od piętnastego do trzydziestego pierwszego lipca wywieziono pięćdziesiąt jeden kontenerów pełnych odpadów.

Wśród ponad pięćdziesięciu pięciu ton znalazło się pięć ton różnych metali i około sześć i pół tony drewna, przekazanego już do recyklingu. Resztę odpadów wywieziono na wysypisko śmieci.

Między siedemnastym i dwudziestym trzecim sierpnia akcja będzie przeprowadzana na terenie ogrodów dzialkowych: Jutrzenka, Trzykrotka, Zorza i Słonecznik.

Autor artykułu: .

Weekend w urzędzie

August 14th, 2002

Zbliża się kolejny długi weekend tego roku. Większość firm w piątek 16 sierpnia nie pracuje. Co załatwimy w urzędach?

Kujawsko-Pomorski Urząd Wojewódzki będzie nieczynny podobnie jak Urzędy Skarbowe. Instytucje te odpracują dzień wolny w sobotę 24 sierpnia. Podobnie sytuacja wygląda w starostwie powiatowym, które będzie przyjmować interesantów dodatkowo dnia 31 sierpnia. Zakład Ubezpieczeń Społecznych, Urząd Miejski wraz z wszystkimi swoimi oddziałami oraz Urząd Pracy czynne będą jak w każdy normalny dzień. Urzędy Pocztowe nie będą pracować w czwartek, zaś 15 sierpnia w piątek – zgodnie ze zwykłymi godzinami urzędowania. Wyjątek stanowią tu jedynie UP nr 20 przy ul. Konarskiego 1/3 oraz nr 35 przy ul. Wały Jagiellońskie 2.

Autor artykułu: .

Świeto wojska

August 14th, 2002

15 sierpnia od kilku lat obchodzimy Świeto Wojska Polskiego. Z tej okazji Pomorski Okręg Wojskowy przygotował specjalne uroczystości.

Feta rozpocznie się już dziś o godzinie 9.50 wręczeniem odznaczeń i mianowań w Muzeum Tradycji POW.

Czwartkowe obchody otworzy uroczysta msza święta sprawowana w Kościele Garnizonowym w intencji Wojska Polskiego. Następnie jej uczestnicy przemaszerują na Stary Rynek, gdzie w południe planowany jest uroczysty apel ze złożeniem kwiatów pod Pomnikiem Walki i Męczeństwa. W godzinach 14.00-18.00 na obiektach stadionu WKS Zawisza będzie można wziąć udział w festynie rekreacyjno – sportowym. W jego trakcie można będzie podziwiać m. in. rywalizaje sportowe drużyn żołnierskich w takich dziedzinach jak strzelanie czy lekkoatletyka. Festyn zainauguruje koncert Orkiestry Reprezentacyjnej POW. Następnie będzie można obejrzeć wystawę kolekcjonerską, pokaz sprzętu płetwonurków z klubu “Perkoz-Pro” oraz wziąć udział w kiermaszu militariów, wydawnictw i pamiątek. Obchody zakończy występ zespołu “Margo” oraz Anny Kamińskiej.

Autor artykułu: .

Astoria nadal bez trenera

August 14th, 2002

Kluby koszykarskiej II ligi rozpoczęły już przygotowania do nowego sezonu. Przypomnijmy, że składać się ona będzie z 4 (w każdej po osiem zespołów) grup. Bydgoska Astoria i świecki Polpak znalazły się w grupie A.

W tej chwili oba kluby są na różnych etapach przygotowań. Ekipa ze Świecia ma już za sobą pierwsze zgrupowanie i pierwszy rozegrany turniej. Od dzisiaj zespół przebywa na drugim obozie w Tucholi. Drużyna prowadzona przez Tadeusza Gzellę ma już praktycznie skompletowany skład. Jedyną niewiadomą jest jeszcze nazwisko środkowego, którego działacze zamierzają pozyskać (niedawno podziękowano Andrzejowi Struskiemu).

Bydgoszczanie treningi wznowili na początku ubiegłego tygodnia. Jeżeli chodzi o skład, to w porównaniu z ubiegłym rokiem nie ma tylko wypożyczonych z innych klubów Pawła Mazurka i Marcina Weselaka. Po krótkiej przygodzie z koszalińskim AZS-em wrócił Marcin Grocki. W tej chwili najważniejszą kwestią jest zakontraktowanie nowego trenera. Najpoważniejszymi kandydatami wydają się być Aleksander Krutikow i Adam Wielgosz (w przeszłości trener drużyny z Poznania). Zainteresowany pracą w Bydgoszczy jest też Jan Jargiełło (w ubiegłym roku prowadził Basket). W przypadku pozyskania sponsora strategicznego (Bank Pocztowy?) można będzie pomyśleć o poważnym wzmocnieniu drużyny.

Działacze innych klubów naszej grupy też nie próżnują. W Kwidzynie po nieudanej batalii o awans do I ligi pożegnano trenera Jargiełłę i i doświadczonych Grzegorza Skibę, Tomasza Lipińskiego (obaj do Polpaku) i Romana Olszewskiego. Nowym szkoleniowcem został Wojciech Puścion. Do klubu ściągnięto Bartosza Potulskiego z Prokomu, Roberta Mencela z Turowa, Marcina Monacha i Pawła Czecha z Instalu i Stanisława Prusa z Vikinga. Ponadto testowany jest środkowy Kotwicy Adam Molski. Powoli krystalizuje się także skład Vikinga Rumia. Do Piotra Kamińskiego, Roberta Szczerbali, Sebastiana Bednarskiego, Krzysztofa Pyzika i Marcina Malczyka, którzy pozostali w klubie, dołączyli Roman Olszewski z Basketu, Marcin Wilk z SKK, Łukasz Zimniewicz i Paweł Buczyński z Wejherowa. W dwóch szczecińskich klubach nie zanosi się na wielkie zmiany. W SKK, które pechowo spadło z I ligi nie ma już Krzysztofa Marchewki (Polpak) i Marcina Wilka (Viking). Wszystko wskazuje na to, że zespół opuszczą także utalentowani Maciej Sudowski i Marek Łukomski. Ich miejsce mają zająć wyróżniający się juniorzy. Praktycznie w identycznym jak w ubiegłym sezonie składzie do rozgrywek przystąpi AZS Szczecin.

W innym spadkowiczu KKS-ie Poznań trwają rozmowy z potencjalnymi sponsorami. Wszystko wskazuje jednak na to, że skład zespołu oparty będzie na byłych juniorach poznańskiej Pyry.

Dzisiaj natomiast ma się rozstrzygnąć sprawa, czy do rozgrywek przystąpi ekipa Orła Białogard. Sytuacja finansowa klubu jest fatalna, i tylko pomoc miasta i kilku firm może spowodować, że zespół przetrwa.

Autor artykułu: Waldemar Wojtkowiak

Puchar Polski seniorów

August 13th, 2002

Wyniki rozegranych w weekend meczów Pucharu Polski seniorów na szczeblu okręgu (zwycięzcy awansowali do następnej rundy):

- Czarni Nakło – Victoria Koronowo 2:1 (Radosław Ksobiech 8, Robert Konieczny 63 – Piotr Lewandowski 28);
- Krajna Sępólno – Wda Świecie 0:6 (Zbigniew Pamulak 2, Krzysztof Domachowski, Piotr Litkowski, Mirosław Wróbel, Jakub Malczuk);
- Grom Osie – Wisła Nowe 0:3 (Grzegorz Bonin 32, 69, Igor Kucenko 44);
- Kujawy Markowice – Pałuczanka Żnin1:2 (Radosław Pałecki 49-karny – Krzysztof Nowak 14, Marcin Ostrowski 20);
- BrzyskoRol Brzyskorzystewko – Zawisza Bydgoszcz 0:1 (Marcin Kowalik 25);
- Noteć Łabiszyn – Cuiavia Inowrocław 0:2 (Piotr Tim 29, Mariusz Raczkowski 38);
- Huragan Dąbrówka – Noteć Inowrocław 2:1 (Łukasz Woś 43 – dla gości);
- Prohami- Osielsko/Żołędowo – Dąb/Sydfaner Potulice 1:3 (Jarosław Ksobiech-głową, Piotr Ksobiak, Sławomir Marach – dla gości);
- GLKS Dobrcz – Pomorzanin Serock 1:2 (Sebastian Makowiecki 2 – dla gości);
- Dąb Barcin – Czarni Wierzchosławice 5:1 (Michał Konopiński 13, 31, Radosław Kaczmarek 33, Jacek Płucieniczak 74, Zbigniew Wysocki 84 – Michał Tomczyk 65-karny);
- Zagłębie Piechcin – Piast Złotniki Kuj. 1:4 (Łukasz Ksobek 53 – Andrzej Pacholski 45, 65, Szymon Wiechecki 70, Damian Mikołajczak 75);
- Sośno/Czarni Rogalin – Szubinianka 3:2 (Paweł Kujawa 17, Bartosz Szweda 84 – dla gości);
- Żywia Wieszczyce – Tucholanka 1:1, karne 1:2 (Krzysztof Szylka – Arkadiusz Król, w rzutach karnych bramkę dla Żywii zdobył Skonieczny);
- Tarpan Mrocza – Grom Więcbork 2:5, 2:2, w dogrywce 0:3 (Waldemar Kubacki 2, w tym jedna z karnego – dla Tarpana);
- Cis/Jolte- Cekcyn – Gryf Sicienko 4:3;
- Kometa Więcławice – Budowlani/Gwiazda Bydgoszcz 1:4 (Przemysław Krajniak – dla gospodarzy);
- Świątkowo/Cerplon Cerekwica – Sparta Janowiec 4:3 (Mariusz Ćwikliński, Tomasz Rutkowski, Michał Sztuba – dla gości);
- Notecianka Pakość – Goplania Inowrocław 2:3 (Jarosław Łapiński, Dariusz Sobkowski – Paweł Mądrzejewski, Sławomir Szefler, Szymon Bryll, rzutów karnych nie wykorzystali Jerzy Babiarz/Not. i Szefler/Gop.);
- Zjednoczeni Szarlej – Kolorowi Krusza Zamkowa 3:4 (Tomasz Jurkiewicz 2, Robert Urbański – Przemysław Jędrzejczak, Grzegorz Burdak, Łukasz Bartczak, Paweł Czerwiński);
- Victoria Gnojno – Unia Solec Kuj. 0:5 (Andrzej Kajewski, Robert Zwoliński, Michał Kowalewski, Dawid Augustyński, Szymon Kruk);
- 1.FC Brudzyń – Gopło Kruszwica 1:5 (Łukasz Stanecki 2, Michał Nadolski, Piotr Wójciak, Piotr Borczak – dla Gopła);
- Fregata Polanowice – Pogoń Mogilno 3:2 (Andrzej Lewicki, Janusz Kustra – dla gości);
- Kamionka Kamień Kraj. – Start/Merkury Pruszcz 2:0 (Adam Rekowski, Krystian Kołsut).
Mecze PP pionu LZS odbędą 24/25 sierpnia.

Autor artykułu: marc

Bokserski raport “Expressu”

August 13th, 2002

U progu drugiej połowy sezonu bokserskiej ekstraklasy zauważa się klubową biedę. W najważniejszych międzynarodowych imprezach ćwierćfinał był nie do przejścia dla biało-czerwonych. Odnotowaliśmy kuriozalne zagrywki w polskim, profesjonalnym pięściarstwie.

Niebawem na parkiety wrócą przedstawiciele sportów halowych. Jednymi z pierwszych będą bokserzy, którzy 25 bm. rozpoczną drugą, rewanżową rundę ekstraklasy. W gronie tym ujrzymy Zawiszę. Wojskowi po pierwszej turze rozgrywek z zaledwie dwoma zwycięstwami (na własnym ringu), zajmują ostatnią, dziesiątą lokatę w ligowej tabeli. Czy w rewanżowej rundzie stać Zawiszę na zmianę niekorzystnego miejsca?

To pytanie zastanawia nie tylko nas, ale również kibiców boksu. Wydaje się, że odpowiedzi na nie otrzymamy już po pierwszych meczach rewanżowej rundy. Naszym zdaniem bydgoszczanie nie są na straconej pozycji. W rewanżowej rundzie rywali podejmować będą pięciokrotnie oraz czterokrotnie gościć będą na obcym terenie. Już w pierwszym spotkaniu, 25 bm. – na własnym ringu – z Walką Zabrze powinni wyjść zwycięsko i tym samym wywalczyć komplet punktów (w Zabrzu, Zawisza nieznacznie przegrał 8:12). A wygrana ta da wiarę, że nie wszystko jest jeszcze stracone.

Money, money…
Jest tajemnicą poliszynela, że w Zawiszy się nie przelewa. W porównaniu z kilkoma drużynami ekstraklasy bydgoszczanie do zamożnych klubów nie należą. Choć na polskim sportowym rynku seniorskie zespoły (nie tylko pięściarskie) ciągle narzekają na brak finansowej stabilizacji, my wespół z sympatykami bydgoskiego pięściarstwa gorąco wierzymy, iż wierni sponsorzy (firmy budowlane), a także grono oddanych sekcji działaczy uczynią wszystko, aby Zawisza dotrwał do końca rozgrywek. Przede wszystkim zawodnicy w dobrym stylu muszą zakończyć ligowe boje, będąc równymi partnerami dla Walki Zabrze, PKB Poznań, Imexu Jastrzębie czy Gwardii Wrocław. Tego raz jeszcze wojskowym szczerze życzymy…
Wspomnieliśmy o pieniądzach. Nie tylko bydgoszczanie mają finansowe kłopoty. W ślad za klubem z ulicy Gdańskiej także stołeczni gwardziści coraz częściej pukają do drzwi darczyńców. Na niezamożnej liście są również pięściarze z Wrocławia, a co nas najbardziej zdziwiło, także z… Jaworzna.

Jeszcze do niedawna jeden z bogatszych klubów ekstraklasy Energetyk był u progu wycofania się z rozgrywek. Na szczęście jaworzanie przełamali kryzys, a kilkakrotnych mistrzów Polski wspomogła Spółdzielcza Kasa Oszczędnościowo – Kredytowa SKOK. Na jak długo? Tego nie wiemy. Jedno jest pewne, iż od nowego, ligowego sezonu pięściarze z Jaworzna będą nazywać się nie Energetyk, lecz – jak dawniej – Victoria.

Magiczna “ćwiartka”
Ligowe rozgrywki cieszą się zainteresowaniem publiczności, na spotkania – w pierwszej rundzie ekstraklasy – przychodziło średnio ponad 500 osób. W niewielkiej Łęcznej, Jaworznie, Białymstoku czy nawet Bydgoszczy na niektórych meczach frekwencja była o wiele większa, aniżeli przypuszczano. Dlaczego więc jest tak małe zaciekawienie ligą sponsorów?

Wydaje nam się, że problem ten ma inny wymiar. Wynika on z braku zadowalających rezultatów polskich pięściarzy na międzynarodowych arenach. Od wielu już lat nasz amatorski boks nie zalicza się do europejskiej (nie mówiąc światowej) czołówki. Jesteśmy na kontynencie tylko średniakami, a przebicie się na międzynarodowe salony stało się snem, pragnieniem i marzeniem polskich pięściarzy. Przykład ostatnich mistrzostw Europy seniorów w Perm, gdzie aż pięciu biało – czerwonych zakwalifikowało się do ćwierćfinałowej strefy i to wszystko na co było stać naszą reprezentację.

W młodzieżowych grupach jest podobnie. W zakończonych kilka dni temu mistrzostwach Europy kadetów czterech Polaków: Paweł Peczyński, Mariusz Jaszowski, Paweł Krogulewski i Artur Kogut awansowało do 1/4 finału. Najbliżej medalu był Paweł Peczyński, który w rywalizacji o miejsce na podium został wyeliminowany przez Rosjanina Alibeka Bachtiarowa. Przegrał nieznacznie, pokonany został jednym punktem (12:13). Na nic nie pomogą skargi działaczy PZB na sędziów, na to, że patrzyli łaskawszym okiem na Rosjanina. Że nasz reprezentant nie zasłużył na porażkę. Tymczasem wynik poszedł w świat.

Po raz kolejny biało – czerwoni nie przeskoczyli magicznej bariery ćwierćfinałów. Z kim więc pojechać ma trener Wiesław Rudkowski do dalekiej Hawany na MŚ. Szkoleniowiec kadry PZB bardzo sceptycznie podchodzi do tego wyjazdu, uważając iż udział polskich juniorów w stolicy Kuby może okazać się zupełnym fiaskiem.

Jedynym dobrym prognostykiem dla polskiego amatorskiego boksu należy uznać zakwalifikowanie wieloletniego wiceprezesa bokserskiej centrali Stefana Rogali do Komitetu Wykonawczego EABA (trzy głosy zabrakły, aby został wiceprezydentem), a także mi.n. bydgoszczanina Ryszarda Redo do Komisji Sędziowskiej. Może to coś pomoże w odbudowaniu prestiżu polskiego pięściarstwa. Dawniej w komisjach AIBA i EABA decydujący głos mieli Roman Lisowski, Jerzy Moskwa, Edward Łaukedrey, Bolesław Idziak. Wreszcie nadszedł czas na następców.

Przepychanie się łokciami
Na koniec o najmłodszym polskim dziecku jakim jest boks zawodowy. Nie ukrywamy, że dotychczas rodzi się w bólach. Przypomnijmy tym mniej zorientowanym. Aktualnie w naszym kraju działają dwa związki. Jest nim Związek Boksu Zawodowego, którym kieruje Andrzej Burzyński oraz druga organizacja to Związek Stowarzyszeń Boksu Zawodowego pod przewodnictwem Przemysława Kostro. Oba związki zamiast pójść tą samą drogą, niestety, co pewien czas rzucają sobie kłody pod nogi. Mówiąc wprost, nie sympatyzują ze sobą, a kij w mrowisko włożono podczas niedawnego, czerwcowego kongresu EBU, kiedy oskarżano się o działalność niezgodną z prawem.

EBU natomiast zainteresowana jest, żeby do swych szeregów przyjąć jeden z nich. Tymczasem ani Burzyński, ani Kostro nie chcą ustąpić. Nie patrzą na interes polskiego profesjonalnego boksu, lecz na własne korzyści. Jak się dowiedzieliśmy, nawet najbliżsi współpracownicy polskich grup zawodowych sami nie widzą o co w tym konflikcie chodzi. Możemy tylko domniemać, że chodzi o wpływy na polskim rynku i kryjące się za tym pieniądze.
Pocieszające jest to, że zawodowym mistrzem Europy wagi ciężkiej został Polak Przemysław Saleta. Pokonał w Dortmundzie pochodzącego z Albanii, utytułowanego na amatorskich ringach, obecnie broniącego barw Niemiec Luana Krasnigi. Kiedyś w udzielonym wywiadzie dla “Expressu” sukces ten wymarzył sobie animator polskiej profesjonalnej sceny Jerzy Kulej. Marzenia dwukrotnego mistrza olimpijskiego wagi lekkopółśredniej spełniły się w zupełności.

Autor artykułu: SŁAWOMIR CIARA

Pierwszy tydzień bez piłek

August 13th, 2002

Od 5 sierpnia siatkarki Banku Pocztowego/GCB/GP Bydgoszcz przebywają na obozie w Jaworzu k. Bielsko-Białej. To pierwszy etap przygotowań do nowego sezonu.

Trener drużyny Leszek Piasecki ma w tej chwili do dyspozycji 10 zawodniczek, w tym nowo pozyskane Bernadettę Lepper i Aleksandrę Liniarską, a także juniorki Joannę Frąckowiak i Katarzynę Wysocką, które od nowego sezonu trenować będą wraz z pierwszym zespołem.

Jak poinformował “Express” trener bydgoskiego, zawodniczki na brak ruchu narzekać nie mogą. “Trenujemy w cyklu 3-dniowym. Pierwszego dnia jest zawsze długa wycieczka po górach, która trwa ok. czterech godzin. Później po krótkim odpoczynku i popołudniowym treningu odbywają się zajęcia z piłkami lekarskimi. Następnego dnia zaplanowana jest siłownia, a po południu odbywają się ćwiczenia skoczności i szybkości. Wreszcie trzeciego dnia do południa są ćwiczenia wytrzymałości siłowej, a później akcent kładziemy na gibkość. Z piłkami do siatkówki nw pierwszym tygodniu nie mieliśmy do czynienia. Dopiero teraz Zzczniemy nimi grać”.
Trenera Piaseckiego cieszy, że jak na dzień dzisiejszy żadna z zawodniczek nie zgłasza problemów zdrowotnych, aczkolwiek wyraża on w tym momencie pewne obawy. “Takie problemy mogą się dopiero pojawić, ponieważ zaczną się na siebie nakładać różne wysiłki i będą małe przeciążenia. I to jest najważniejszy moment. Jeśli dziewczyny to przetrwają, to później powinno już być z górki”.

Po raz kolejny z drużyną od początku nie mogą trenować kadrowiczki. Ewa Kowalkowska i Dominika Leśniewicz przygotowują się bowiem do mistrzostw świata, które rozpoczną się 30 sierpnia w Niemczech. Trener Piasecki przyznaje, że jest to pewna niedogodność, aczkolwiek zdążył się już do takiej sytuacji przyzwyczaić.

“To jest z pewnością pewne utrudnienie. Trzeba jednak sobie zdawać sprawę z tego, że reprezentacja jest na pierwszym miejscu i wszyscy byśmy chcieli, aby te zawodniczki, które grają z orzełkiem na piersiach grały dobrze, byśmy mieli z tego satysfakcję. Generalnie jednak trzeba powiedzieć, że kadrowiczki również pracują, choć pod innym kątem. Ich imprezą docelową są mistrzostwa świata i na pewno nie przygotowują się tak, abyśmy my mieli z tego pożytek. Taka jest jednak kolej rzeczy. Ta sytuacja powatarza się właściwie co roku i będzie się powtarzać. Nie mamy na to specjalnie wpływu i trzeba sobie sobie z tym poradzić”.
Kadrowiczki dołączą do swoich klubowych koleżanek po zakończeniu mistrzostw świata. Obóz w Jaworzu potrwa do 17 sierpnia. Na odpoczynek nie będzie jednak dużo czasu, bo już dwa dni później, 19 sierpnia, zespół ma zaplanowany wyjazd na kolejny obóz, tym razem do Dziwnowa.

Autor artykułu: bis

Beata Mikołajczyk – solistka kajaku

August 10th, 2002

Bardzo udane były dla Polaków mistrzostwa Europy juniorów i pierwsze młodzieżowe w kajakarstwie, które w niedzielę zakończyły się w Zagrzebiu. Biało-czerwoni powrócili do kraju z 17 krążkami (3, 7, 7). Swój udział w sukcesie miała również juniorka Beata Mikołajczyk. Kajakarka Łączności wywalczyła pierwsze w historii dla Bydgoszczy medale na ME w kategorii kobiet. Z Chorwacji przywiozła dwa brązowe krążki w konkurencjach K-1 500 m i K-2 1000 m wraz z Anetą Szulc (Warta Poznań), a w czwórce na 500 m była 5. z Szulc, Małgorzatą Latoszek (Spójnia Warszawa), Aleksandrą Studzińską (MKKS Gorzów).

W “bączkach” wygrywała z chłopakami
Do uprawiania kajakarstwa namówił Beatę trener Łączności i UKS Kopernik, który mieści się przy Pałacu Młodzieży Wiesław Rakowski. “Tradycyjnie co roku przeprowadzam akcje naborowe w szkołach – wspomina. W 1996 roku gdy Beata była w czwartej klasie Szkoły Podstawowej nr 11 namówiłem ją do uprawiania kajakarstwa. Była mała i drobna. Na zawodach pierwszego kroku zajęła 5 miejsce. Nie wyróżniała się wśród koleżanek. Zdradzała duże predyspozycje i talent, wygrywała nawet z chłopcami na “bączkach”. To kajaki, na których młodzież uczy się pływać. Była pracowita, solidna i sumienna. Od piątej klasy przeszła do Sportowej Szkoły Podstawowej nr 47. Stopniowo zawodniczki, z którymi rozpoczynała treningi rezygnowały. W VI i VII klasie prowadził ją trener Marek Głomski. Od VIII znów przeszła pod moją opiekę”.

Po ukończeniu podstawówki wraz z rodzicami musiała podjąć trudną decyzję o przejściu do Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Wałczu. “W klubie ciężko byłoby połączyć naukę z trenowaniem 2 razy dziennie. W SMS są do tego doskonałe warunki” – tłumaczy Rakowski.

“W Wałczu mam 10 treningów w tygodniu – mówi Beata – po dwa w poniedziałek, środę, piątek i sobotę, we wtorek i niedzielę po jednym, czwartek mamy wolny. Pozostały czas zajmuje mi nauka. Nasza klasa jest łączona z wioślarzami. Zajęcia prowadzi Zbigniew Kowalczuk. Na obozach kadry Krystyna Głażewska”.

Po udanych konsultacjach w tym roku w Wałczu, regatach w Pieszczanach i eliminacjach do kadry w Brdyujściu zapewniła sobie miejsce w reprezentacji. Na początku bydgoszczanka była przygotowywana do startu w dwóch dwójkach z Anetą Szulc (Warta Poznań) na 500 i 1000 m oraz w czwórce na 500 m. Dzień przed rozpoczęciem zawodów trenerka reprezentacji Krystyna Głażewska pod wpływem udanego występu na mistrzostwach Polski, gdzie wygrała trzy jedynki podjęła decyzję o wystawieniu Beaty w tej konkurencji zamiast K-2 500 m. Selekcjonerka postawiła swój autorytet na szali bowiem Ewelina Wojnarowska w tej sytuacji przez całe regaty była zawodniczką rezerwową. Beata bez problemu zapewniła sobie awans do wszystkich trzech finałów. “W pierwszym w sobotę w K-2 1000 m wraz Anetą Szulc płynęłyśmy równo do połowy dystansu później odpłynęły nam Niemki i Węgierki, które miały nad nami 4 i 3 sekundy przewagi – relacjonuje zawody. Niemki w połowie zmieniły skład w porównaniu do startów kontrolnych, a Węgierki w ogóle wcześniej nie ścigały się w regatach zagranicznych. W niedzielę w wyścigu czwórek na 500 m było dobrze do połowy dystansu, po czym coś nas zatrzymało i skończyło się na 5. miejscu.
Godzinę później płynęłam jedynkę, która zawsze jest loterią. Wcześniej nie pływałam jej w reprezentacji. Nie wiedziałam na co mnie stać. Od startu płynęłam w trzyosobowej czołówce z Węgierką Berenike Faldum i Czeszką Janą Blahovą. Triumfowała Węgierka, która o 22 setne sekundy wyprzedziła Czeszkę i mnie o 0,43 sekundy. Ten medal sprawił mi największą radość”.

“Teraz można gdybać, czy bez startu na czwórce byłby jaśniejszy medal? Rywalki przed nią na podium płynęły tylko jedynkę. Z drugiej strony nagła decyzja o występie pozbawiła ją obciążeń psychicznych” – powiedział trener Wiesław Rakowski.

Pobyt trenera klubowego, który filmował wszystkie wyścigi z udziałem podopiecznej pomógł. “Czułam się pewniej na zawodach. Trener dopingował mnie do lepszego wyniku. Czasami krzyknął, aż słyszałam go z trybun – wspomina. Beata nie żałuje że wybrała kajakarstwo. “Gdybym miała jeszcze raz decydować to byłaby moja obecna dyscyplina, która uczy życia. Mam zajęty czas, jestem zdrowia i szczęśliwa” – powiedziała.

Niewiele brakowało, a zawodniczka zakończyłaby karierę. W 2000 roku wywracała się na regatach w Poznaniu, z klubu odszedł trener Marek Głomski. Dopiero udany start na eliminacjach do kadry – awans z najlepszym czasem do finału umocnił zawodniczkę.

Myślami w Japonii
Beata startowała na mistrzostwach Europy ze starszymi o rok rywalkami. Za rok będzie mogła wystąpić jeszcze w mistrzostwach świata w Japonii. Po sukcesie na jedynce chciałaby w przyszłości startować w tej prestiżowej konkurencji. “Po zdaniu matury w Wałczu chcę powrócić do Bydgoszczy. Na olimpiadę w Atenach jeszcze nie mam szans, ale na pewno powalczę o igrzyska w Pekinie, które odbędą się za 6 lat” – powiedziała kajakarka Łączności. Dobre wyniki w nauce – średnia 4,46 oraz medale na mistrzostwach Europy sprawiły, że dyrektor SMS w Wałczu zgłosił Beatę do nagrody – stypendium premiera. Decyzja w tej sprawie zapadnie za kilka tygodni. Teraz zawodniczka udała się na zasłużone wakacje.

Beata Mikołajczyk. Ma 17 lat, 168 cm wzrostu i 64 kg wagi. Dotychczasowe sukcesy: sezon 1998 srebro w mistrzostwach Polski młodziczek K-2 500 z Karoliną Smarul; 1999 – mistrzostwa Polski młodziczek: złoto w K-4 500 m z Karoliną Smarul, Kamilą Wróblewską, Katarzyną Będkowską i brąz w K-2 500 z Katarzyną Będkowską; 2001 – 2 srebrne medale z Olimpiady Młodzieży w K-1 500 i 3 km. Na regatach w Bochum K-1 500 – 3 miejsce, K-2 500 – 1, K-4 500 – 4

Sezon 2002:
Kwiecień – konsultacje kadry w Wałczu (seniorki + juniorki): K-1 1000 m 1. finał B (łącznie 10.), K-1 500 m 9; z Anetą Szulc (Warta Poznań) 3. K-2 1000 i 4. w K-2 500 m.
Maj – regaty w Pieszczanach (Słowacja) K-1 500 – 5., K-2 500 – 2, K-4 500 – 2. regaty w Poznaniu w juniorkach K-2 1000 m 1. z Anetą Szulc, 2. w K- 2 500 i K-4 500 z Szulc, Małgorzatą Latoszek i Aleksandrą Studzińską w Pucharze Świata seniorek 8. w K-4 200 m z Anetą Szulc, Eweliną Wojnarowską i Aleksandrą Studzińską
Czerwiec – regaty eliminacyjne juniorów w Brdyujściu: K-1 500 – 1, K-1 1000 – 2, K-2 z Anetą Szulc (Warta Poznań) na 500 i 1000 m – 1, regaty w Bochum K-2 500 – 2, K-2 1000 – 1, K-4 500 – 3.
Lipiec – mistrzostwa Polski juniorów w Brdyujściu – złoto w K-1 500, 1000 i 5 km.
Sierpień – mistrzostwa Europy K-1 500 – 3, K-2 1000 – 3, K-4 500 – 5.

Autor artykułu: Sławomir Kabat

We wrześniu powiem szkole bye, bye

August 10th, 2002

Z Alicją Janosz rozmawia Sławomir Ulrych
- Łatwiej było wyśpiewać zwycięstwo w programie “Idol” czy nagrywać płytę w studiu?
- Jeszcze nie mam porównania, bo dopiero przymierzamy się do nagrania płyty. Na razie jestem na etapie zbierania materiału. A w programie było dosyć ciężko. Przede wszystkim wymagał ogromnej odporności psychicznej i zapału.
- Który moment był dla Ciebie najtrudniejszy?
- Najtrudniejszy był pierwszy casting, zorganizowany w Teatrze Komedia w Warszawie, gdy byłam chora. I chociaż prześladowała mnie grypa i gorączka wzięłam w nim udział. To było bardzo męczące, bo casting skończył się o czwartej w nocy, a następnego dnia już o dziesiątej był kolejny i musiałam śpiewać.
- Miałaś momenty załamania?
- Nie. Ani razu nie pomyślałam o tym, żeby zrezygnować i wrócić do domu.
- Zwycięstwo Cię dowartościowało?
- Nie tyle zwycięstwo, co samo wzięcie udziału w programie. Chociaż najważniejsze było dla mnie to, że znalazłam się w finałowej dziesiątce. To na pewno mnie dowartościowało. Zawsze, gdy ktoś docenia twoją pracę to sprawia, że czujesz się lepiej.
- Co zmieniło się w Twoim życiu po zwycięstwie w programie?
- Zostawiłam dom i rodziców w Pszczynie. Mieszkam w Warszawie. Nie mam wakacji. Nie mogę iść na kurs i zdawać na prawo jazdy. Teraz mogę mówić po co był mi taki “Idol”? (Śmiech!) Ale naprawdę bardzo się cieszę z tego, co robię.
- Podobają Ci się te zmiany?
- Tak. Zawsze czułam, że w jednym dniu zmieni się moje życie. Ten dzień już chyba nadszedł i był to dzień finału “Idola”. To tak jakbyś o czymś teraz marzył i to by się od razu spełniło.
- Jak reagujesz na popularność?
- Nie ukrywam, że czasem jest mi ciężko. Zwłaszcza, gdy przez cały czas wszyscy oczekują ode mnie uśmiechu. A tak się nie da. Sama przeżyłam kiedyś taką sytuację, że zaczepiłam na koncercie sławną osobę. A ona miała zły nastrój. Zdenerwowało mnie to, że niechętnie dała mi autograf. Teraz zdaję sobie sprawę z tego, że ludzie mają podobne oczekiwania wobec mnie, ale czasem też mam dołki. I chociaż jestem otwarta, przeważnie uśmiechnięta i optymistycznie nastawiona do innych to nie zawsze będę w stanie wyrwać się z zadumy lub innego stanu.
- Twoi rodzice zostali w Pszczynie. Czy ktokolwiek opiekuje się Tobą w Warszawie?
- Generalnie radzę sobie sama. Opiekuje się mną mój manager Robert Grażdan Knaź.
- Kuba Wojewódzki ostatecznie nie zgodził się na to by zostać Twoim managerem?
- Nie. Właściwie to jego powinieneś zapytać dlaczego podjął taką decyzję. Z tego, co wiem sam zatroszczy się o swoją karierę, aby nie zostać w cieniu idola. (Śmiech!) Generalnie manager to taka osoba, która nie może sama błyszczeć tylko musi się zajmować kimś innym. Myślę, że Kuba jest stworzony do tego, żeby być gwiazdą, a nie managerem.
- Jaka byłaby Twoja reakcja, gdyby jednak zgodził się zostać Twoim managerem?
- Cieszę się jednak z obecnego stanu rzeczy i uważam, że nie ma sensu mówić co by było gdyby.
- Nie przeszkadzało Ci, że Kuba był często złośliwy wobec uczestników “Idola”?
- Czasami tak, ale nigdy nie był złośliwy wobec mnie. Nie miałabym nic przeciwko temu, gdyby został moim managerem. Nie zgadzam się z tym, że bezpodstawnie niektórych krytykował i oskarżał. Słowa krytyki trzeba przyjmować tak samo jak słowa uznania. Sama czułam, że to były bolesne słowa, z którymi trudno było się zgodzić, ale to wynika z tego, że nikt z nas nie jest przyzwyczajony do tego, że inni mogą nam powiedzieć takie rzeczy wprost.
- Robert Leszczyński był, Twoim zdaniem, gorszy od Kuby?
- Pod koniec na pewno ostrzejszy, ale nie powiem czy gorszy, lepszy czy, bo obaj są inni.
- Powiedziałaś, że cieszysz się, że Twoim managerem został GrażdanÉ
- Świetnie się rozumiemy. W jednym z wywiadów ktoś mi zadał pytanie czy między kobietą a mężczyzną jest możliwa przyjaźń.
- A sądzisz, że jest możliwa?
- Oczywiście. Mam wielu przyjaciół wśród, których połowa to faceci. Grażdan jest jednym z nich.
- Czy oprócz managera firma fonograficzna zapewnia Ci również opiekę ze strony psychologa?
- Gdybym maiła jakiś problem zwrócę się do przyjaciół, którzy na pewno mi pomogą.
- Jak długo może potrwać Twoja popularność?
- Nie mam pojęcia. Będę się starała, aby potrwała jak najdłużej.
- Co będzie jeśli się skończy wcześniej niż będziesz tego chciała?
- Wrócę do szkoły. Zajmę się czymś innym? Nie. Zawsze będę śpiewać. Zresztą nic w życiu nie dzieje się bez powodu. Wierzę, że nie po to udzielam ci wywiadu, żeby za parę dni nikt już o mnie nie pamiętał.
- Wracając jeszcze do Twoich rodziców, jak zapatrują się na Twoją karierę?
- Kibicują mi i martwią się jak wszyscy rodzice. Mam dopiero siedemnaście lat i chyba najbardziej niepokoi ich to, że to wszystko zaczęło się już w tej chwili.
- We wrześniu wrócisz do szkoły?
- To jest podstawowy problem. Jeszcze nie wiem czy będę chodzić do szkoły w Warszawie czy przejdę na indywidualny tok nauczania. Tutaj ja, moi rodzice i firma fonograficzna muszą dojść do porozumienia.
- Jakie masz zobowiązania wobec firmy fonograficznej po podpisaniu kontraktu?
- Nagranie wspólnej płyty z całą dziesiątką finalistów. Wspólna trasa koncertowa w sierpniu. A we wrześniu wydanie solowej płyty. Mam bardzo mało czasu na jej nagranie, ale myślę, że wszystko się uda i będzie taka, jaką ją sobie wymarzyłam. Zależy mi na tym, aby te piosenki niosły jakieś uczucia i emocje. A potem rozpocznie się promowanie tej płyty. Stąd myślę, że we wrześniu powiem szkole bye, bye…
- Bardziej odpowiada Ci życie wokalistki?
- W ogóle podoba mi się życie. Zwłaszcza, gdy można świadomie prowokować niektóre zdarzenia i osiągać wcześniej zamierzone cele.
- Oby nie skończyło się na takim entuzjazmie jak u Moniki Sewioło, która nagrała płytę, ale już nie myśli o karierze piosenkarkiÉ
- Wcale się jej nie dziwię. To wymaga ogromnego wysiłku. Miałam już kontakt z teatrem. Grałam u Janusza u Józefowicza i może dlatego teraz radzę sobie całkiem nieźle.

Do ramki
Idol “top 10″
OD 2 SIERPNIA W SPRZEDAŻY
Pierwsza edycja programu “Idol” zakończyła się 30 czerwca zwycięstwem Alicji Janosz. Program pobił wszelkie rekordy oglądalności, a popularność dziesiątki finalistów programu przerosła oczekiwania wszystkich.
Między innymi z tego powodu w pierwszej kolejności ukaże się na rynku album kompilacyjny zawierający studyjne nagrania wszystkich finalistów programu (płyta /nagroda główna dla zwycięźczyni – Alicji Janosz planowana jest jesienią).
Na tracklistę złożą się nagrania, które artyści wykonywali podczas trwania programu. Znajdziemy tam zarówno utwory polskojęzyczne jak i obcojęzyczne. Doborem poszczególnych piosenek zajmowali się sami wykonawcy, natomiast kluczem doboru były ich ulubione piosenki, które wykonali podczas trwania programu.
Na płycie znajdzie się również wykonany wspólnie przez wszystkich singiel “Może się wydawać”. Do utworu zrealizowany został teledysk, który od 12.06 można oglądać w telewizji Polsat, a RadioZet w tym samym dniu rozpoczęło emisję tego singla na swojej antenie.

Autor artykułu: Sławomir Ulrych